Rośnie rola naukowców w walce z fałszerzami i złodziejami dzieł sztuki. W laboratoriach powstają nowe metody znakowania dzieł, ułatwiające odzyskanie skradzionych zabytków. "Najważniejsze jest to, by identyfikować odnalezione przedmioty bez konieczności ich uszkodzenia" - podkreśla dyrektor Ośrodka Ochrony Zbiorów Publicznych Piotr Ogrodzki.
W specjalistycznych laboratoriach chemicznych i fizycznych ustala się autentyczność przedmiotu i - dzięki analizie najdrobniejszych punkcików materii - ujawnia falsyfikaty. Chemicy dokonują analizy barwników, korzystając z metody datowania węglem i ultrafioletowych technik fluoroscencyjnych. Eksperci są w stanie zdemaskować nawet najbardziej profesjonalnych fałszerzy. Większość obecnie stosowanych technik rozpoznawania fałszerstw, np. chemiczna analiza pigmentów, wymaga jednak naruszenia dzieła, najczęściej - pobrania z niego drobin farb. Poszukuje się więc sposobów, aby zapewnić bezbłędną identyfikację nie ingerując w dzieło.
ZALETY MIKROFOTOGRAFII
Jedną z takich "nieinwazyjnych" metod jest mikrofotografia, czyli robienie cyfrowych zdjęć fragmentom obiektów nawet w 30-krotnym powiększeniu.
"Może się to wydać się to niewiarygodne, ale nie ma nawet dwóch jednakowych znaczków pocztowych mających te same nominały i wybitych z tej samej matrycy. Liczbę różnic możemy liczyć w dziesiątkach detali. W powiększeniu widać najmniejesze rysy i pęknięcia" - dowodzi Ogrodzki.
Klasyczne zdjęcia wykorzystuje się dzisiaj powszechnie w dokumentowaniu zbiorów. Mimo to zdjęcia w skali makro wykonuje się o wiele za rzadko, a w skali mikro - jeszcze rzadziej. "Mikrofotografia jest tania i dostępna wszystkim posiadaczom aparatów cyfrowych, ale wcale nie jest powszechna. Wielu kolekcjonerów nie docenia wagi tego problemu; bardzo rzadko odpowiednio dokumentują i znakują swoje kolekcje" - wyjaśnia Ogrodzki.
Mikrofotografia ma jeszcze tę zaletę, że nie pozostawia żadnych widocznych śladów. Przestępca może domyślać się, że książkę lub obraz sfotografowano, ale nie wie, co konkretnie zostało sfotografowane.
MIKROCHIPY I SYSTEM DNA
Inny nowatorski sposób znakowania dzieł sztuki to stworzony w Australii tzw. system DNA. To laserowe znakowanie dzieł sztuki poliestrowymi mikrocząsteczkami o średnicy milimetra, z indywidualnym wielocyfrowym numerem identyfikacyjnym. Jest on stosowany już w Polsce w zabezpieczaniu samochodów przed kradzieżą. Ostatnio próbuje się go także stosować do ochrony zbiorów muzealnych.
"System DNA polega na naniesieniu na przedmiot w kilku lub kilkudziesięciu miejscach specjalnej, klejącej substancji z setkami lub tysiącami mikrocząsteczek" - wyjaśnia Ogrodzki. Na poliestrowej kropce o średnicy milimetra nałożony jest metodą laserową indywidualny wielocyfrowy (do 17 cyfr) numer, widoczny pod mikroskopem. ÂŻeby odszukać kropki, wystarczy poświecić na nie lampą emitującą promienie ultrafioletowe, na przykład zwyczajnym testerem banknotów.
Testy w Ośrodku Ochrony Zbiorów Publicznych wykazały jednak, że metoda DNA w stosunku do dzieł sztuki jest zawodna. "O ile w przypadku znakowania samochodu nanosi się blisko 10 tys. trudnych do usunięcia maleńkich +kółeczek+, o tyle np. na pierścionku można ich nanieść kilka, więc ich usunięcie nie sprawia złodziejowi dużego problemu" - tłumaczy Ogrodzki.
Do znakowania dzieł sztuki mogą zostać wykorzystane również elektroniczne mikrochipy, każdy ze swoim indywidualnym kodem, niewidocznym gołym okiem. Jednak i one nie są wolne od wad. Wprowadzenie chipów do struktury zabezpieczanego przedmiotu nie jest proste. Ma też jeszcze jeden mankament - posiadając czytnik można ustalić, czy dany przedmiot jest znakowany, czy nie. Nawet jeżeli złodziej nie namierzy mikrochipa, będzie wiedział, że obraz jest znakowany.
KOMPUTER DEMASKUJE FAÂŁSZERZA
Bardziej zaawansowane techniki identyfikacji dzieł sztuki stosuje się już z powodzeniem w USA. Jak doniósł w ubiegłym roku serwis naukowy "New Scientist", amerykańscy naukowcy opracowali nową metodę, która - przy użyciu komputera - pomaga odróżnić malarski autentyk od podróbki. Metoda opiera się na założeniu, że imitatorzy i fałszerze, nawet ci biegli w kopiowaniu stylu mistrza, nie są jednak w stanie imitować sposobu, w jaki malarz trzymał pędzel lub ołówek. Są to cechy tak samo indywidualne, jak choćby charakter pisma.
Po zrobieniu zdjęcia obrazowi i jego zeskanowaniu w dużej rozdzielczości, program komputerowy szuka w nim pewnych statystycznych prawidłowości. Zwraca uwagę na nacisk pędzla, kierunek lub długość pociągnięć pędzla oraz na fakturę obrazu.
Jeśli obraz namalowała inna ręka, program komputerowy łatwo to zdemaskuje.Nie można jednak zapominać, że - choć technologia poczyniła ogromne postępy - nie wyparła zupełnie człowieka i nierzadko oko rzeczoznawcy lepiej odróżnia podróbkę od oryginału niż najbardziej specjalistyczna aparatura.
PAP - Nauka w Polsce, Szymon ÂŁucyk
|
Ajajaja! Dodane przez Lolita w dniu - 2007-09-04 21:25:07 spac mi sie chce i tyle wam powiem :D xD | Dodane przez agnieszka w dniu - 2008-02-10 17:08:13 bardzo ciekawe | Dodane przez Gość w dniu - 2008-11-08 06:37:59 | Dodane przez ldsfhjs w dniu - 2009-02-08 23:10:46 Dajcie z obrazkami | s Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:24
| s Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:24
| s Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:25
| s Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:26
| Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:34
| Dodane przez Gość w dniu - 2009-12-21 12:39:43
| Dodane przez Gość w dniu - 2010-01-19 06:22:39 | Powered by AkoComment 2.0! |